Ciało. Fraktal zrodzony z fraktalu. Bezgraniczna inteligencja, kotwica poczytalności na tym abstrakcyjnym oceanie absurdu, którego fale staja się coraz bardziej dzikie i nieokiełznane – umysł, który z ciała uczynił niewolnika swoich obsesji. Teraz to ciało staje się własnością abstrakcyjnego społeczeństwa, abstrakcyjnego bezpieczeństwa, staje się narzędziem kontroli. Przejściem granicznym pomiędzy wymiarami Nowego Szalonego Świata.

Ciało staje się bronią masowego rażenia. Ta bezlitosna porażająca ignorancja stała się nadzorcą skolektywizowanych i wypranych umysłów, jednak teraz chce ciał, chce zawładnąć wszystkim, każdą najmniejszą częścią zboru. Zapętlone YIN & YANG – ciało i umysł, materia i świadomość zakupione jak lokaty dużego ryzyka przez ten nieludzki system i używane do politycznej gry wojennej, której celem jak zawsze jest władza i kontrola. Tutaj na tej planecie zawsze był ustrój niewolniczy od tego ordynarnego jak plantacje i obozy po ten nowoczesny korporacyjny z zajęciami mindfulness i impulsami bezgotówkowej premii.

Nasz kult biznesu ze swoimi uskrzydlonymi gotówką aniołami. Cała nowoczesna mitologia pełna Buddów i Jezusów w drogich popapranych świeżą krwią garniturach oświeconych podczas notowań na giełdzie, ukrzyżowanych i zmartwychwstałych do dalszej gry w jakieś startapy drukujące kolejne lewele fikcji z komórek macierzystych, strategie hybrydowych wojen o coraz bardziej zamuloną ludzką świadomość o strukturze maniakalno – depresyjnej, która zostanie uleczona i stanie się w końcu posłuszna jak modyfikowane nasiona. Złamanie kodów ciała i umysłu, wtargnięcie z nakazem aresztowania pod zarzutem niesubordynacji w kolektywie, braku wiary w naukową myśl, podważania wzorcowej narracji o powszechnej i taniej szczęśliwości, życia w technologicznym raju, który skazany jest na cyfrowe ubóstwienie przez dorosłe okrutne dzieci z miliardami na kontach i brakiem moralnych hamulców, które wciskają „gaz postępu” do dechy. Pędzimy podziwiając film apokaliptycznego pejzażu, płonące lasy, gradobicie w lipcu, masowe szczepienia z loteriami, zdychającą faunę i florę, ostatnich przedstawicieli gatunków ssaków, płazów i gadów, których kopie VR – owe już mamy w bazie edukacyjnej dla następnych pokoleń surogatów, kiedy już urzeczywistni się transcendencja i ludzkość 2.0 będzie rojem – kolonią zmechanizowanego robactwa.

Definicją wolności jest nieskończona wartość ludzkiego istnienia. Definicją zła jest destrukcja wolności. Wszystko co złe, uczy ludzi, że mają ograniczoną wartość.

Jeremy Locke. „Koniec wszelkiego zła”.

Okrutny wpięty w kolektywną świadomość BÓG – PASOŻYT tylko zmienia swoje wytworne stroje, raz jest cesarzem, królem, dworem, republiką innym razem reżimem, demokracją jednak co jakiś czas odsłania swoją prawdziwą bezwzględną naturę TERRORU KONTROLI I WŁADZY. Mieszka w niezliczonej ilości ciał i umysłów nieświadomych istot, które stały się narzędziami zniewolenia, posłusznymi żołnierzami, uległymi matkami, bezmyślnymi pracownikami wszelakich tak zwanych sektorów gospodarki, policjantami, lekarzami, prawnikami. W zamian daje status, wygodę, prestiż, sławę i obiecuje nieśmiertelność zrodzoną ze stalowej macicy technologii. BÓG – PASOŻYT jest toksycznym kodem świadomości, który nadpisuje ten pierwotny niezmodyfikowany, pełen naturalnego współczucia i mądrości. To nie jest diabeł z rogami, kosmaty stwór zrzucony z nieba, to istnienie zrodzone z ignorancji, pychy, dumy, gniewu, pożądania, nienawiści, zazdrości, które pożerają pierwotną świetlistą energię poprzez nasze ciało i świadomość, muszą mieć żywiciela, bowiem nie istnieją same z siebie.

Karmienie jest najważniejszą czynnością, która decyduje o tym kim jesteśmy. Co karmimy wewnątrz i na zewnątrz? Czym? Jak długo? Z jakim skutkiem? Co z tego rośnie i jaką ma naturę?

Wyhodowaliśmy tym sposobem kolonię karną, wielkie więzienie powtarzanego bez końca karmicznego prawa, które kończy się dokładnie tam, gdzie się zaczyna. Mechaniczny świat wzajemnego pożerania. Gastropolis. Wielkie zapętlone koło cierpiących światów, w którym rotujemy bez końca jak piłki w loterii cierpienia i za każdym razem w wyniku kompletnej utraty pamięci liczymy na cud. Jednak ten cud nigdy się nie zdarza, zawsze dostajemy dokładnie to co stworzyliśmy, ani mniej ani więcej. Życie kończy się śmiercią, śmierć zaczyna się życiem – po raz kolejny wypluwając nas w Otchłań, która jest światem – lustrem.


Ten świat lustro prezentuje cały nasz potencjał, nieskończoną ilość możliwości – kary i nagrody, gdzie często kara jest nagrodą, a nagroda karą, bowiem wartość można ocenić dopiero z perspektywy bezpośredniego doświadczenia, a najważniejszymi z tych doświadczeń są te które ukazują nam prawdę nie rozcieńczoną żadną domieszką iluzji. Nagą i bezdyskusyjną. Poza umysłem i intelektem. Dlatego ta sieć umysłu jest najbardziej skuteczną gwarancją naszego zniewolenia. Bezpiecznikiem utrzymującym stałe napięcie emocji i wyobrażeń, nadziei i oczekiwań, dróg którymi mamy iść, istnień które mamy zbawić, brudu który musimy oczyścić, grzechów którym musimy zadośćuczynić, win które musimy odkupić. To nie ma końca, dlatego gwarantuje nieskończoność. Niepoliczalną ilość przyszłych wcieleń i wymiarów. Umysł jest fabryką wszechświatów, ma niewyobrażalną dla intelektu moc obliczeniową. Nasze poczucie odrębności istnienia jest samo replikującym się gwarantem tej odwiecznej gry, sercem manifestacji mandali z którego tworzymy kolejny wymiar raz za razem skazując się na cierpienie umierania w wyniku rozpadu warunków, bowiem nic nie ma zasilania samo w sobie, wszystko pasożytuje na czymś innym i na tym podtrzymuje swoje urojone istnienie. To wszystko działa dokładnie w ten sam sposób – cały ten system w którym żyjemy – nie widzieć tego to być nieprzytomnym. Rolą umysłu jest racjonalizować to, oswajać, łagodzić i upiększać. Uzasadniać nasz współudział we wzajemnym zadawaniu bólu wyższą koniecznością przetrwania, która wydaje się ponad wszystkim – jak ślepe i okrutne biologiczne prawo, któremu podlegamy w sposób bezwzględny. To jest ostateczna krata tego więzienia. Punkt Zero. Prawdziwy Wielki Reset. Jeżeli ktoś to przekracza, przekracza wszystko. Nie można go już zniewolić, ponieważ traci punkt odniesienia, staje się przestrzenią, nie możesz go namierzyć tym systemem detekcji. Znika z radaru. To jest Wyzwolenie. Dopóki czegoś chcesz to będzie się rodzić, powielać bez końca. Potrzeba ucieczki rodzi więzienie. Głód rodzi zaspokojenie, które rodzi głód.

Dlatego zatrzymać się to zastopować całą Grę. Kiedy stajesz, to staje, kiedy idziesz to idzie. Czego chcesz? Kiedy spalisz wszystkie plany i mapy odkryjesz coś co było, jest i będzie zawsze z tobą, zawsze w tobie. Bezwarunkowo. Bezterminowo. Bez najmniejszego wysiłku. Jasność, której nie musisz potwierdzać, pewność której nie musisz sprawdzać. Żyć w zgodzie z sobą w tym czasie oznacza niezgodę na ten wielki pokraczny spisek, którego celem jest bezcelowość, przypadkowość, impulsywność, bezmyślny bieg w przepaść z nagrodami.


Wypięcie z podpięcia. Ostateczne – Nie! – wystrzelone jak pocisk w Mózgogłowie.
Szokujące rozsądek opuszczenie strategii przetrwania, terroru mechanicznej świadomości, która jest skazana na zagładę kiedy tylko przestaniemy ją żywić.

Przekroczyć wielki lęk śmierci.
Zaufać Duchowi.

%d blogerów lubi to: