Twórcza destrukcja to nasze drugie imię zarówno tu, jak i za granicą. Codziennie obalamy stary porządek w biznesie, nauce, literaturze, sztukach plastycznych, architekturze, kinie, polityce i prawie. […] Żeby przeżyć, muszą nas atakować, tak jak my musimy ich zniszczyć, aby wypełnić naszą dziejową misję.

Michael Ledeen, The War against the Terror Masters, 2002

W mojej książce „17” ostatni rozdział poświęcony jest lenistwu – to niedziela. Jest taki marazm – lenistwo wynikający z natury tej klatki w jakiej żyjemy, która została dla nas zaprojektowana i sami pomagaliśmy w jej budowie. To klatka „nowoczesnego” umysłu. Wygoda rozsiadła się ostentacyjnie na kanapach tych wszystkich tak zwanych udogodnień i optymalizacji, szybko klikalnych aplikacji, wysyłkowym zaspokajaniu podstawowych potrzeb. Jednak to wszystko ma swój zamiar, swój cel, swoją misję. Jak to się teraz mówi swoją agendę. Harmonogram mutacji. Wiadomo, że ci, którzy panują nad narracją, kontrolują całą opowieść. To nie jest nasza opowieść, nikt z nas tak zwanych anonimowych, podrzędnych, statystycznych postaci, płatników, petentów którzy żyją niewidocznym życiem w zapisach drobnego druku wszelkich praw i obowiązków nie jest w stanie przebić się do głównej fabuły czy wpłynąć na akcję. Ten niewidoczny bohater staje się obecny dopiero w masie, w kumulacji podobnych sobie, w krzyku, proteście, manifestacji, w gniewie, desperacji. Dopiero wtedy warto o nim pisać, filmować, używać w zależności od potrzeb, wówczas staje się argumentem dla politycznych przetargów na kolejną przebudowę tak zwanego ładu, który z ładem niewiele ma wspólnego.

Uspokojenie sumienia to oferta w miarę wygodnego życia, odpowiednich warunków do nie myślenia, do nie czucia. To dobrze skonstruowany układ zależności, który wrasta w naszą psychofizyczną konstrukcję niczym pasożyt. Od dzieciństwa uczymy się konformizmu, opartego na kalkulacji kiwania głową, zdolności rozpoznania, który układ jest dla nas bardziej korzystny. Gdzie warto być, z kim, kiedy, w jakich okolicznościach i ostatecznie z jakim skutkiem. Przykładami serwowanymi w mediach są dokładnie te osobniki gatunku, którzy opanowali tę sztukę do perfekcji, to tak zwani ludzie sukcesu, autorytarne autorytety, ludzie z tytułami, odznakami, dyplomami. Jednak warto się zastanowić nad tym w kontekście automatyzmu tego systemu w jakim wszyscy żyjemy, co to tak naprawdę znaczy osiągnąć sukces w takiej konstrukcji, cóż tak naprawdę oznacza dostać przepustkę do lepszej ligi, lepszego świata, mieć wyższe notowania. W istocie to co my stworzyliśmy i żyje swoim zupełnie autonomicznym życiem, jest samouczącym się algorytmem jest sam ten konstrukt. Sam system. To uczenie maszynowe poprzez swoje własne nieskończone ciało, poprzez swoją sieć zarzuconą na miliardy ludzkich świadomości.

Opatentowanie leków i szczepionek istotnych dla zdrowia publicznego jest kwestią kontrowersyjną. Przez kilka dziesięcioleci na obszarze Stanów Zjednoczonych nie wybuchła żadna epidemia, jednakże przy okazji wzrostu zachorowań na polio, który osiągnął szczyt w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku, gorąco debatowano nad problemem etyczności zysków czerpanych z choroby. Niemal 60 tysięcy znanych wypadków zachorowań na paraliż dziecięcy, rodzice przerażeni tym, że ich córki i synowie mogą nabawić się często fatalnej w skutkach choroby – wszystko to sprawiło, że lekarstwa na polio poszukiwano w szaleńczym tempie. I kiedy w 1952 roku Jonas Salk, naukowiec z Uniwersytetu Pittsburgh, odkrył i opracował pierwszą szczepionkę przeciwko polio, nie opatentował swego chroniącego życie wynalazku. „Na to nie ma patentu – powiedział dziennikarzowi Edwardowi R. Murrowowi.
– Mógłby pan opatentować słońce?”
Gdyby dało się opatentować słońce, Donald Rumsfeld już dawno złożyłby wniosek w amerykańskim biurze patentowym. Gilead Sciences, firma, w której niegdyś pracował i która jest ponadto właścicielem patentu na cztery leki przeciwko AIDS, poświęciła mnóstwo energii, próbując zablokować rozpowszechnianie tańszych generycznych wersji leków ratujących życie w krajach rozwijających się. Z tego też powodu znalazła się na celowniku amerykańskich działaczy na rzecz ochrony zdrowia, którzy zwrócili uwagę, że niektóre z podstawowych produkowanych przez nią leków opracowano dzięki grantom opłacanym z pieniędzy podatników. Gilead ze swej strony postrzega epidemie w kategoriach wzrostu sprzedaży i zysków, toteż prowadzi agresywną kampanię marketingową, mającą zachęcić świat biznesu oraz osoby prywatne, by na wszelki wypadek gromadziły zapasy tamiflu. Rumsfeld, nim ponownie zasilił szeregi administracji rządowej, był tak mocno przekonany, że oto odkrył najnowszą gałąź przemysłu, że pomógł utworzyć kilka prywatnych funduszy inwestycyjnych specjalizujących się w biotechnologii i farmacji. Fundusze te wiążą nadzieje z iście apokaliptyczną wizją przyszłości, w której szalejące choroby zmuszą rząd do kupowania za niebotyczne sumy wszelkich chroniących życie leków, jakie sektor prywatny opatentuje.
Naomi Klain „Doktryna Szoku”

Jego kolejnym wcieleniem jest Cyfra – nieskończony potencjał tworzenia iluzji. Musi tak być ponieważ wyssał już prawie wszystkie soki ze swojej fizycznej matki, która go zrodziła. Kręcimy się w koło, ponieważ nie widzimy rzeczy oczywistych. Nie widzimy, że to co tym zarządza jest NIELUDZKIE. Nie ma ludzkiej natury. TO PROGRAM. To nie jest znienawidzony przez ciebie polityk, skurwiony pląsający celebryta, to nie jest knująca w cieniu grupa wpływu – ci wszyscy ludzie są tylko NARZĘDZIEM. To co nimi zawiaduje jest czymś bezcielesnym – jest połączeniem NASZEJ NIEŚWIADOMOŚCI. Czarną siecią, gdzie dzieje się prawie wszystko. Ta nieświadomość jest tym co się wydarza, dlatego nie potrafimy tego zobaczyć, choć żyje w nas, przed nami, wszędzie. Ma swój język komunikacji, którego z naszego poziomu nie jesteśmy w stanie rozkodować. Nie widzimy go, widzimy jedynie skutki. Najczęściej myślimy o tym co zrobić, rzadziej zastanawiamy się czego nie robić. I to jest klucz, pewien oczywisty wytrych, który okazuje się bardzo uniwersalny. Nie robić jest najbardziej aktualną lekcją, ponieważ kiedy robisz, a nie wiesz co robisz dostajesz najczęściej jeszcze więcej cierpienia i bólu. Zatrzymać się w tym wszystkim jest pierwszym i fundamentalnym krokiem co brzmi niezwykle paradoksalnie. Jednak jest to przestrzeń paradoksu i jest ona najbardziej twórczą ze wszystkich, ponieważ zakłóca Program. Niedziałanie jest ciężkie do przewidzenia, ponieważ nie tworzy tych wszystkich przyczynowo – skutkowych ciągów zdarzeń, które algorytm może rozpracować. To wewnętrzny ruch poza detekcją czujników.

Scenariusz działania tego Programu jest bardzo prosty: tworzysz problem, śledzisz i kierujesz reakcją poprzez wpływanie na świadomość i percepcję i finalnie oferujesz takie rozwiązanie jakie przewidziałeś, aby wszystko poszło dokładnie w tym kierunku w jakim zaplanowałeś. Heglowska: teza, antyteza i synteza. To jest dokładnie świat działania i badanie każdej linii kodu, każdej potencjalnej ścieżki biegu wydarzeń i tworzenie tak zwanej oferty. Ta oferta, ten produkt, ta sprzedaż jest naszą codziennością. Tym w swojej esencji jest współczesny świat. Wieczną transakcją. Triumf Monstrum – Systemu polega na ciągłym i nieprzerwanym ZMUSZANIU NAS do działania, do reakcji, opinii, zajęcia stanowiska, bowiem tylko wtedy masz ciągłość narracji tak zwany ruch w interesie. To jest prawdziwym pokarmem, które żywi Pasożyta. Uwaga, Myśl, Opinia, Reakcja. Dokładnie w ten sam sposób ta ignorancja żyje w nas i jest to Ego, sztuczny konstrukt, który jest iluzją ciągłości narracji, determinizmu przyczynowo skutkowego, bajką o bogu na chmurce i diable w kotle. Umysł, który ocenia sam siebie, bez końca dialoguje, podejmuje wysiłki, chce zmian, umysł, który snuje opowieść sam o sobie. To jest jeden z miliardów punktów Czarnej Sieci i mamy go w sobie. Kiedy naprawdę pojmiemy czym w istocie jest Niedziałanie znajdziemy najpotężniejszą broń na którą Ignorancja nie jest w stanie stworzyć zmyślnego systemu obrony. Nie chodzi o bierność, bowiem mamy taki moment, że trzeba jasno wyrażać swoje Nie! Trzeba stawiać opór i bronić się przed przemocą, to nasze naturalne i oczywiste prawo, wrodzone w naszą istotę. Niedziałanie o jakim mówię jest niedziałaniem według podsuwanego nam wzorca wyuczonych i wdrukowanych reakcji, jest czymś nieprzewidywalnym i aby to praktykować musimy odkryć nie zaprogramowaną część siebie, coś pierwotnego, dokładnie to miejsce, które jest przestrzenią twórczej wolności i zacząć wspierać tych ludzi, którzy także się poruszają w tej świętej przestrzeni, ponieważ to stanowi nasz ostatni bastion – to nasza wola i intencja, to przestrzeń naszych wartości, moralności i etyki. Trzeba znaleźć swój oryginalny sposób i nie powielać dróg innych, zaufać swojej intuicji, ponieważ kiedy zgaśnie w nas to światło, nie będziemy już ludźmi, staniemy się automatami w automatycznym świecie totalnej kontroli, będziemy cyfrową hodowlą. Będziemy słuchając ludzi w uniformach autorytetu zadawać cierpienie sobie i innych, bezmyślnie wykonując polecenia ponieważ dyktuje nami strach i konformizm. Teraz trzeba myśleć i żyć po swojemu – to jest ten moment. Tworzą się naturalne monady podobnych sobie, rozdzielają się światy i żyć w zgodzie ze sobą to być w miejscu w jakim chcemy być, żyć w sposób w jaki chcemy. Robić to co chcemy robić. Apatia, lenistwo, bierność to wyrok śmierci. Przyjęcie najbardziej upokarzającej postawy, kiedy pozwalasz na to by „świat” doprowadził cię do takiego stanu i tłumaczysz samego siebie przed samym sobą, że to przecież nie twoja wina i jesteś tylko ofiarą systemu, wówczas kończysz się jako istota ludzka, stajesz się odpadem z taśmy, żywym trupem. Musimy stworzyć swój własny system dla przebudzonej świadomości, zaufać przeczuciu, obudzić serce, umieć ujrzeć tą rzeczywistość bez różowych czy czarnych okularów, zobaczyć zło i zobaczyć dobro, zdać sobie sprawę, że oddaliśmy swój los w obce ręce i wciąż na coś czekamy. Jednak to na co czekamy nie przyjdzie samo, musimy to stworzyć, urzeczywistnić pracą swojego umysłu i serca. Najbardziej toksyczny jest strach i apatia i trzeba się z tego oczyścić. Możemy nie mieć szans, ale to nie znaczy, że mamy się poddać. Walka musi zostać podjęta.

Ten świat zaprogramowanego działania dobiega swojego kresu, ponieważ osiąga swój limit, swoją granicę wzrostu. Nie może działać w płaszczyźnie, dlatego skieruje się do środka ponieważ wciąż musi być zajęty, musi ssać i dlatego tworzymy nowy nieskończony świat Cyfry. To jest resetowanie paradygmatu. Nowy Porządek Kolektywnej Świadomości, kiedy Sieć będzie w stanie przesyłać nasze myśli, emocje i wyobrażenia, a nie produkty naszego intelektu i rąk, ponieważ dla tego CZEGO NIE WIDZIMY, nasze działanie przestało się liczyć, jest totalnie przewidywalne i nie ma już wartości poznawczej i informacyjnej – to jest już wgrane i wprzęgnięte do pracy, dlatego jesteśmy na końcu równania. To co się liczy to STRUKTURA ŚWIADOMOŚCI. Ostateczne rozkodowanie Wielkiej Tajemnicy. Rozszczepienie atomu umysłu. Problem polega jednak na tym, że tam nic nie ma czym możesz zawładnąć, ponieważ samo to co chce tej władzy jest pozbawione rzeczywistego istnienia. Odkrycie tego jest tym co jest ŚWIADOME i jest agonią NIEŚWIADOMOŚCI. Jest zatrzymaniem ruchu, wielkim szokującym odkryciem, który zacznie rozkodowywać wszystkie te zmyślne kody, cały ten spektakl. Można to nazwać SAMOŚWIADOMOŚCIĄ.

Dlatego ważniejszym pytaniem od tego kto rządzi światem jest pytanie czy znasz tego kto rządzi tobą?

Lub prościej: Czy wiesz kim jesteś i czy jesteś świadomy swojej własnej mocy?

%d blogerów lubi to: