Permanentna wszechświatowa wojna informacyjna. Trwa non stop i będzie trwać, bowiem informacja stała się ropą XXI wieku. Technologiczny wyścig zbrojeń zadecyduje, kto zasiądzie na stalowym tronie, obejmie okrutne dowodzenie w tej zimnej i wyrachowanej wojnie o wszystko. Świat można opisać metaforycznie na podstawie tytułów prasowych. „Czterolatek leżał martwy w skrzynce z zabawkami”, „Wzrasta liczba ofiar wybuchu w spalarni odpadów”, „Szokująca pomyłka. Strażacy pomylili spalone ciało z manekinem”, „Mężczyzna w Libanie obudził się w trumnie na własnym pogrzebie”.

W przeszłości wiele rządów i tyranów chciało to zrobić, ale nikt nie rozumiał wystarczająco dobrze biologii i nikt nie miał wystarczającej mocy obliczeniowej i danych, by włamać się do milionów ludzi. Ani Gestapo, ani KGB nie mogły tego zrobić. Ale wkrótce przynajmniej niektóre korporacje i rządy będą mogły systematycznie hakować wszystkich ludzi. My, ludzie, powinniśmy przyzwyczaić się do tego, że nie jesteśmy już tajemniczymi duszami – jesteśmy teraz zwierzętami, które można zhakować. Tacy jesteśmy.

Yuval Harari

Budzimy się na własnym pogrzebie. Nie dowierzamy i jesteśmy w szoku. Ktoś kto wierzy, że po tym co się teraz dzieje, będzie tak jak było przed tym – jest kompletnie zamroczony. To co się teraz dzieje to nieodwracalne przekroczenie linii, próba zawładnięcia całą grą, dominacja narracji, pożar w spalarni odpadów. Teraz, kiedy to wszystko się dzieje przed naszymi własnymi oczyma, w naszym domu, pracy, szkole, wszędzie chcemy ukryć się w skrzynce z zabawkami. Z uporem małego dziecka wrócić do bajek, do pluszowych niedźwiadków, piesków, kotków. Jednak zamiast tego dostaniemy gaz na ulicach i narastający chaos, bowiem tylko taki stan rzeczy może zrodzić Nowy Cybernetyczny Świat.

Teraz jesteśmy w fazie edycji, przedefiniowania wszystkiego, tworzenia całej potrzebnej Aparatury, przeprowadzki do chmury, zamieszkania w wypożyczalni, uśmiechu idioty. Wszystko to co było przed tym jest tylko nie znającym sprzeciwu zaproszeniem, przepustką do koszmaru. Nowy Ład. Wielki Reset. Nowa Normalność. Jednak liczymy na to na co nie można już liczyć, bowiem z każdą kolejną falą tego absurdu będziemy mieli coraz mniej wyboru, coraz mniej możliwości. Wszystko stanie się coraz bardziej oczywiste i wyraźne jak postać monstrum wyłaniająca się z mroku zrodzona z naszej własnej ignorancji i konsekwencji kurwicy natręctw, która zainfekowała nasze umysły dialektyką oświecenia, optyką psychopatycznych władców istnienia. Trzeba przeformatować liczby, ciąć linie wykresu, trzeba to zrobić w najbardziej brutalny i radykalny sposób, zagłuszyć sumienie, zrelatywizować całą zaprogramowaną moralność, by nie stała na przeszkodzie. Odsunąć wątpliwości i wcisnąć czerwony przycisk, który wdroży ten cały plan, uruchomi nowy system operacyjny opracowany przez nieludzki geniusz samouczących się algorytmów.

Od początku ta cała historia w której uczestniczymy śmierdzi, a każde kolejne działanie tylko potwierdza ten smród, ponieważ nie możesz tego łatwo wyperfumować propagandą na taką skalę, ponieważ dopiero jesteś w trakcie pozycjonowania tych „nowych wartości” w wyszukiwarce umysłu, pracujesz nad wynikami wyświetleń. Nie jesteś w stanie kontrolować narracji, choć masz przecież władzę cyfrowego boga, bo zawsze znajdzie się jakiś, kto jest blisko ciebie i nie zamordował z zimną krwią uległości swojego własnego sumienia. Dlatego mówi informując jednocześnie publicznie, że nie ma w planach samobójstwa. Mamy teraz do czynienia z taką nową rzeczywistością, gdzie spisek toczy się wprost przed nami, na żywca. To sadystyczne Imperium Kotleta i Parówy wypuszcza swoje wściekłe psy na parlamentarne sale, do telewizyjnych strażnic jedynie słusznego porządku, wreszcie na ulice z gazem i armatami. Zaczyna się prawdziwa wojna hybrydowa, coś o czym tylko słyszałeś.

W tej kwestii nie ma już złudzeń, świat przed tym wszystkim został wymazany gumką zapaści, teraz zaczynamy żyć w nowym standardzie, który ciągle mutuje, wszystko się odsłania, widać kto jest kim i komu służy. To naprawdę staje się jasne. Każdy może ujrzeć program, który został mu wgrany, swój strach, lęk, oportunizm, wreszcie być może swoją odwagę i zaufanie do własnej intuicji czegoś czego nie można zaprogramować, co można jedynie zagłuszyć hipnozą. Mamy w tej chwili największą podaż towaru, który się nazywa „ucieczka przed rzeczywistością” i jest za darmo na wyciągniecie ręki, bo za wszystko inne trzeba będzie zapłacić twardą walutą karmy. Tym towarem wyłożone są prawie wszystkie półki korporacyjnych sklepów social mediów, gdzie iluzję dostajemy gratis w zamian za szczegółowy opis naszego własnego życia, które sprzedajemy za krótkie strzały dopaminy do Mózgogłowia. Handlujemy świętością życia, czymś co powinno być intymne, czyste i wolne przerabiając to na łatwostrawny pokarm karmiący te cyfrowe pasożyty, które wiedzą i rozumieją coraz więcej i więcej. Kolonizują nasze umysły i serca, wgryzają się głęboko poniżej progu świadomości instalując swoje moduły zdalnego sterowania.

Nie możesz już mnie bardziej przekonać, że jesteś zajebisty, że masz najbardziej wykurwiste życie na osiedlu, że byłeś na wakacjach, że masz fajnego psa i cudowną córkę, że się uśmiechasz kiedy wszystko zmierza do krateru podczas erupcji. Nie jestem twoim fanem, nie śledzę twojego feed’u i wall’a na instagramie. Będziemy się tak uśmiechać do samego końca. I to jest kurwa straszne. Po prostu. Piszę o tym wszystkim od lat, mam małe zasięgi, zerowy wpływ, jednak to jest to co chcę robić i robię, bo jest to tym co należy robić. Robiłem to kiedy było źle i kiedy było dobrze, bo to jest moje, odkryłem to sam podczas jazdy pociągiem i zaufałem. Nie miałem łatwego życia, bezpiecznego startu, miękkich lądowań, widziałem straszne cierpienie i zagubienie własnych rodziców. Jednak dziękuję za to wszystko, bo wiem kim jestem. Moim sukcesem nie jest mieszkanie, dyplom, cyfry na koncie. Moim sukcesem jest moje życie, które sam wybrałem. Robię to co chcę i piszę to co chcę. To jest moja wolność. Wiem, że mieszka tu Duch. Jestem wdzięczny za wszystko, za każdy oddech, za możliwość nauki w tej szkole. Każdy z nas jest odpowiedzialny za siebie, za swoje wybory, za swoja drogę, ostatecznie za swój los. Czasem możemy sobie pomóc czasem nie.

Nie wyznaję żadnej religii, nie jestem tak naprawdę obywatelem żadnego państwa. Istnieję i to jest prawdziwy cud. Mam wszystko czego mi trzeba. Nie potrzebuję niczego więcej. Nie mam planów i recept. Każdy z nas tutaj jest wszechświatem, czymś ze wszech miar wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju. Liczy się jedynie doświadczenie i mądrość, którą to doświadczenie rodzi. Liczy się zaufanie do prawdziwego siebie, kogoś kto nigdy nie będzie żadnym produktem w tym sklepie. Liczy się szacunek, który z tego powstaje, liczy się wszystko to co nas odżywia i budzi do życia. Każdy jeden oddech i słowo. To co piszę jest opowieścią o moim świecie, jest zapisem jednej z miliardów świadomości żyjących na tej cudownej schorowanej planecie. Nie wyrażam zgody na jakakolwiek władzę opartą na przemocy i przymusie. Nie potrzebuję, abyś tłumaczył mi moje własne życie, ponieważ dla ciebie jestem liczbą, numerem, płatnikiem. Otóż nie. Jestem człowiekiem. Istotą czującą.

Nie możesz tego zresetować.

%d blogerów lubi to: