Mind-The-Gap

Dzięki pojawiającym się w samoświadomości „ja” szczelinom możliwy staje się pewien wgląd.

Chögyam Trungpa

Zrzut ekranu 2021-02-17 o 20.40.32

Zrzut ekranu 2021-02-17 o 20.55.01

Napisanie tej książki było dla mnie bardzo ważne. Z kilku powodów. Pierwszy z nich jest taki, że dar jaki się posiada wymaga ofiarowania, dzielenia się. Proces pisania tej książki był trudnym i zarazem wymagającym doświadczeniem jednak stworzył fundament tego co robię, bowiem zrozumiałem, że nie wystarczy oceniać i krytykować współczesną cywilizację, o której w głównej mierze jest ta jak ją nazywam surealistyczno – egzystencjalna powieść, trzeba coś zrobić. Zaangażować się w Zmianę.

Wielką inspiracją jest dla mnie 17 karta tarota „Gwiazda”, która w moim odczuciu jest wymiarem przełomu, przejścia „ciemnej nocy duszy” i otwarcia na piękno i harmonię. Jest związana z kobiecą i intuicyjną stroną naszej osobowości. Ta książka jest kroniką procesu zejścia do „podziemi” do podświadomych korytarzy pełnych automatyzmu i prymitywnego postrzegania w czerni i bieli. Kontrast jest w moim pisaniu bardzo istotny, bo pozwala widzieć wyraźniej, bardziej esencjonalnie. Pisałem tą opowieść podróżując londyńskim metrem i w głównej mierze jest to „żywa narracja” pozbawiona intelektualnej i przemyślanej fabularnie nadbudowy.
Po drugie – opowieść jest rdzeniem ludzkiej kultury, przejawem nieograniczonego potencjału naszej wyobraźni i twórczej mocy, która jest święta w swej pierwotnej naturze.
Po trzecie – chodzi o zaufanie do własnego życia i mądrości. Podjęcie wyzwania i zrealizowanie go na własnych warunkach i bez kompromisów, dlatego książkę wydałem własnym nakładem. Jest spójną opowieścią i tworzy „core” rdzeń Wegekuchni, co można dostrzec w jej logotypie z nożem w mózgu. Mózg to dla mnie symbol kultury nędzy i oddzielenia jaką niestety stworzyliśmy. Jednak mamy jeszcze serce i ta podróż z mózgu do serca jest najważniejszą wyprawą naszego życia.
Zapraszam do tej podróży.

BRAK SYGNAŁU

korporacja-116

Jedziemy. Wszystko uległo awarii. Wciąż biją nas po oczach czerwone światła awaryjne. Wysiadła klimatyzacja i lodówki z napojami chłodzącymi. Podoczepiano obce wagony, coraz więcej ludzi z pogranicza światów. Nie wyglądają jak my, są inni. Dziwni. Niepokojący.
Wagon restauracyjny wydaje ostatnie złożone z resztek posiłki. Nie ma gazu, prądu. To wszystko jedzie rozpędzone własnym ciężarem. Wielka pordzewiała Maszyna. Za oknami miasta – pustynie, drogi donikąd, martwe oceany pokryte sieciami martwych ryb, poligony, pola przegranych wojen, łuski jak łzy. Jednak telewizja wciąż nadaje puszyste koktajle dla pięciu zmysłów – nawet tu. Ekrany w równych rzędach jak mogiły na cmentarzach weteranów. Programy jak flagi narodów zjednoczonych migotają pustymi obietnicami. Tak można to oglądać dla zabicia czasu, ruchoma głowica gillette. Podniebne grzyby halucynogenne. Meta geny nie zdały egzaminu. Krzywa wykresu nie została skorygowana, usterki nie zdołano naprawić. Diagnoza postawiono w złym czasie w złym miejscu, przerosła wszystkie kompetencje. Tak opuściliśmy Strefę Komfortu. Definitywnie. Pozostały kultywowane wspomnienia w narastającej ciszy.

W przeciwieństwie do tych tam. Oni wciąż debatują, dyskutują, omawiają. Argumenty z rękawa magika, białe króliki w labiryncie bez wyjścia. Rzucanie monetą. Orzeł. Wagon numer 17 z 357. Myślą, że są jedyni, wybrani, ważni. Chcą się odgrodzić. Zastanowić na spokojnie. Wyznaczyć straże przy drzwiach, śpiewać pieśni religijne, wspominać bohaterów. Zapytać o radę matkę Jezusa.
Chcą się bawić w dom, w sklep w tatę i mamę. Klasyczne wyparcie jak mówią post psychologowie, klasyczne zaparcie jak mówią specjaliści od żywienia błotem i odpadami. Tak rozłożymy tutaj planszę. Eurobiznes. Na każdym rogu więzienie i bank obok siebie. Zagramy czerwono – białymi pionkami. Fałszywe pieniądze rozdamy pod stołem. Zapomnimy kto ufundował ten pociąg, te tory, te wojny. Zapomnimy o tym przez chwilę – jakby tego nigdy nie było. Zagramy w Naszym wagonie. O życie i śmierć. Postawimy na środku Syna Jedynego z rozłożonymi ramionami.

Rzucimy kostką pamięci. Trzy szóstki jakbyś nie patrzył. Kurwa.
Pomału ta misja dobiega końca. Można podsumować raporty i podpisać sprawozdania. Zrelaksować się na Przepaścią. Rozłożyć dłonie. Zatańczyć. Te tłumy wciskające przyciski, nieudane próby połączenia z Maszynistą. Zmienili zdanie, chcą wysiąść. Złapać inny pociąg. Tym razem prom kosmiczny.
Brak sygnału.

Zrzut ekranu 2021-02-18 o 18.42.48

Nazywam się Marcin Piniak studiowałem dziennikarstwo i fascynuje mnie aspekt komunikacji, a szczególnie tej jaką nawiązujemy sami z sobą przekierowując uwagę z zewnętrznego świata ku naszej autentycznej naturze pełnej miłości i współczucia. Piszę, fotografuję i nagrywam felietony video i audio tworząc opowieści o zdrowej kuchni i świadomym życiu. Opublikowałem alegoryczną powieść „17” o cieniach zachodniej cywilizacji i procesie transformacji. Mojego pierwszego bloga paradyzine stworzyłem w 2005, który lokowany był w tak zwanej sieci przez 10 lat jako paradyzine.org, którego symbolem stał się szczur – jak ten w chińskim kalendarzu na 2020. Trochę to symboliczne, a jeżeli mam jakiś szamański zwierzęcy totem – to byłby nim szczur – laboratoryjny. Paradyzine był to osobisty wkład w kolektywne pole. Jednak wszystko się zmienia w coś innego teraz jest wegekuchnia.com. Kiedy zaczynałem internet był dla mnie wolnością wyrażania, bo studia i praktyki dziennikarskie i doświadczenia z tak zwanymi mediami ich porażająca „kwadratowość” szybko wywoływała u mnie odruch wymiotny. Wolność ceniłem zawsze bardziej niż pozycję.

 

Zrzut ekranu 2021-02-23 o 12.03.07

Książkę można kupić bezpośrednio ode mnie kontaktując się przez placwolnosci.net@gmail.com

30 pln. + koszt przesyłki.